Osobne hasło do każdej galerii: jak sprawić, żeby dwóch klientów nigdy nie dzieliło dostępu

Pomyłka rzadko wygląda dramatycznie. Bierzesz zeszłomiesięczną wiadomość z linkiem do galerii jako szablon, zmieniasz imię klienta i przeoczasz linijkę z hasłem. Albo jedno hasło krąży od dłuższego czasu i klient, który dostał je do swojej sesji, może teraz otworzyć cudzą. Nikt nie miał złych intencji, a jednak jedna rodzina widzi zdjęcia drugiej.
Najprostsze zabezpieczenie jest zarazem najmniej efektowne: każda galeria dostaje własne hasło, wybrane z odrobiną uwagi, wysłane z odrobiną uwagi i zmienione wtedy, gdy jest ku temu powód.
Dlaczego osobne hasło do każdej galerii
Gdy każda galeria ma własne hasło, problem zostaje w jednym miejscu. Przekazany dalej mail, zakładka zapisana na wspólnym komputerze czy wiadomość wysłana do niewłaściwej osoby dotyczą jednej sesji, a nie całej listy klientów. Zmieniasz to jedno hasło i nie ruszasz niczyjego innego dostępu, a dawny klient nie otworzy nowej galerii starym kodem z przyzwyczajenia.
Strona bezpieczeństwa PixiProof mówi to wprost: „Osobne hasło na każdą galerię ogranicza ryzyko, że dostęp z jednej sesji pomyli się z drugą.”
Hasło, które klient wpisze na telefonie
Długie ciągi symboli i wielkich liter wyglądają poważnie, ale klient, który wpisuje je na telefonie, łatwo pomyli jeden znak i zamiast oglądać zdjęcia, napisze do Ciebie. Brytyjskie National Cyber Security Centre (NCSC) proponuje inne podejście: połącz trzy losowe słowa (po angielsku). NCSC pisze, że złożone reguły dotyczące znaków nie pomagają, a zapisanie hasła jest w porządku, o ile trzymasz je w bezpiecznym miejscu.
We wcześniejszym wpisie na blogu NCSC (po angielsku) o tej samej metodzie pada rada, by unikać słów łatwych do odgadnięcia i słów blisko związanych z Tobą, takich jak imiona członków rodziny czy zwierząt. NCSC pisze o kontach osobistych, ale ta sama logika pasuje do galerii: pomiń imiona pary, datę ślubu i nazwę studia. Trzy neutralne, niezwiązane ze sobą słowa łatwiej wpisać i trudniej odgadnąć.
Link i hasło wysyłaj osobno
Jeśli link do galerii i hasło są w jednym mailu, jedno przekazanie dalej oddaje oba. Gdy hasło idzie osobną wiadomością albo innym kanałem, klient może przesłać link krewnym, nie przekazując przy tym dostępu. To drobny nawyk, który dobrze łączy się z drugim: zanim użyjesz starej wiadomości jako szablonu, sprawdź, czy link i hasło należą do tego właśnie klienta.
Kiedy zmienić hasło
Amerykański National Institute of Standards and Technology (NIST) ustala zasady dla usług, które sprawdzają hasła. Według dokumentu NIST SP 800-63B-4 (po angielsku) takie usługi nie powinny narzucać reguł mieszania rodzajów znaków ani wymagać okresowej zmiany haseł. Powinny natomiast wymusić zmianę, gdy są dowody, że hasło zostało ujawnione.
Tę zasadę łatwo przenieść na galerie klientów. Nie musisz zmieniać haseł według kalendarza. Zmień hasło, gdy wiesz, że trafiło do kogoś, do kogo nie powinno: wiadomość poszła na zły adres, ktoś przekazał ją dalej bez Twojej wiedzy, hasło było widać na udostępnionym ekranie.
Jeśli w galerii są dane osobowe
Zgodnie z RODO naruszenie ochrony danych osobowych to „naruszenie bezpieczeństwa prowadzące do przypadkowego lub niezgodnego z prawem zniszczenia, utracenia, zmodyfikowania, nieuprawnionego ujawnienia lub nieuprawnionego dostępu do danych osobowych przesyłanych, przechowywanych lub w inny sposób przetwarzanych”. Europejska Rada Ochrony Danych przytacza tę definicję z art. 4 pkt 12 w wytycznych dotyczących zgłaszania naruszeń (polska wersja na stronie UODO). Te same wytyczne cytują art. 33 ust. 1: administrator bez zbędnej zwłoki, w miarę możliwości nie później niż w terminie 72 godzin po stwierdzeniu naruszenia, zgłasza je organowi nadzorczemu, chyba że jest mało prawdopodobne, by naruszenie skutkowało ryzykiem naruszenia praw lub wolności osób fizycznych.
Brytyjski urząd ochrony danych (ICO) w swoim przewodniku po naruszeniach danych osobowych (po angielsku) używa tej samej definicji i dodaje, że obejmuje ona zarówno przyczyny przypadkowe, jak i celowe. To nie jest porada prawna, a to, czy daną pomyłkę trzeba zgłosić, zależy od ryzyka. Wniosek jest prostszy: oddzielny dostęp dla każdego klienta to część dbania o jego dane, a nie tylko kwestia dobrych manier.
Jak PixiProof obsługuje hasła do galerii
Domyślnie galerię w PixiProof chroni hasło. Przy tworzeniu galerii wpisujesz własne albo zostawiasz pole puste i PixiProof generuje je automatycznie. Zdjęcia zobaczą tylko osoby, które znają hasło. PixiProof zaznacza, że hasło nie leży „na wierzchu”, tylko jest przechowywane w bezpieczny sposób. Z jednego konta nie użyjesz tego samego hasła w dwóch galeriach, co zmniejsza ryzyko pomyłki albo przypadkowego przeniesienia dostępu między klientami. Hasło zmienisz w każdej chwili, możesz też usunąć całą galerię (cennik i FAQ).
Zamiast hasła możesz wybrać jedną z dwóch innych metod dostępu:
- PIN z 6 cyfr. Zbyt popularne i przewidywalne kody, na przykład powtarzające się albo kolejne cyfry, PixiProof odrzuca, a tego samego kodu nie użyjesz w innej galerii na koncie. W opisie opcji PixiProof sam nazywa PIN wygodnym, ale słabszym niż hasło.
- Prywatny link. Galerię otwiera każdy, kto ma pełny adres, bez logowania. Przejście na link usuwa dotychczasowe hasło lub PIN. Jeśli link trafi za szeroko, generujesz nowy, a poprzednie przestają działać.
Przy linku zasada z tego tekstu nadal obowiązuje: jedna galeria, jeden klient, osobny dostęp. Rada o wysyłaniu hasła osobno od linku tu nie zadziała, bo link jest jedynym kluczem, więc tym bardziej sprawdź, do kogo go wysyłasz.
O pozostałych warstwach ochrony podglądów przeczytasz na stronie jak PixiProof chroni zdjęcia. Pierwsza galeria do 1 GB jest bez opłat i bez karty.
Zanim wyślesz kolejną galerię
- Nadaj galerii własne hasło: trzy niezwiązane słowa, bez imion i dat.
- Sprawdź, czy szablon wiadomości ma link i hasło właśnie tego klienta.
- Wyślij hasło osobno, nie razem z linkiem.
- Jeśli hasło trafi do niewłaściwej osoby, zmień je.
